W sieci czujemy się bezpiecznie

Ponad połowa Uczestników badania CEBOS zadeklarowała, że pozostawia w internecie takie dane jak adres e-mail, zdjęcie czy też datę urodzenia. Z internetu korzysta w Polsce około dwóch trzecich dorosłych.

Z opublikowanego w październiku 2018 r. komunikatu z badań CBOS „Bezpieczeństwo w internecie” wynika, iż większość użytkowników sieci czuje się bezpiecznie, a zarządzanie swoją prywatnością ocenia pozytywnie. Codzienność, jakiej jesteśmy uczestnikiem, funkcjonowanie w e-gospodarce i e-usługach oraz korzystanie z mediów społecznościowych sprawia, że jesteśmy albo zmuszani do przekazania danych na własny temat lub podajemy je dobrowolnie.


Dobrowolność podania własnych danych, jakim jest choćby zdjęcie profilowe, data urodzenia czy określenia własnych poglądów oraz statusu społecznego jest często podyktowane pędem w jakim żyjemy. Chęć wybicia się, zaimponowania, pokazania, że „nie jestem gorszy”, chęć zaimponowania, prowadzi nas nieuchronnie to przesuwania granicy własnego bezpieczeństwa w sieci. Zlokalizujemy się na wakacjach, wstawimy zdjęcie z plaży, zmienimy zdjęcie w tle lub profilowe i teraz możemy spokojnie wypoczywać chełpiąc się zdobytymi „lajkami”. Czy takie zachowanie jest jednak bezpieczne? Czy podawanie swoich danych oraz komunikowanie światu, że zjedliśmy wspaniały obiad nad brzegiem Morza Czarnego dobrze wpływa na bezpieczeństwo pozostawionego mienia w domu? Czy jest to wręcz zaproszenie do bezpośredniego spotkania ze złodziejem?

 

Kto zatem i jakie dane pozostawia w internecie? Z odpowiedzią przychodzą zrealizowane przez CBOS badania. „Do informacji najczęściej udostępnianych online należą: adres e-mail, który zamieściła w sieci ponad połowa użytkowników (56 proc., w tym 9 proc. dla wszystkich), zdjęcie, na którym widoczna jest twarz udostępniającego (55 proc., w tym aż 26 proc. dla wszystkich), a także data urodzenia (51 proc., w tym 14 proc. dla wszystkich). Warto podkreślić, że spośród wszystkich typów informacji, o które pytaliśmy, zdjęcia są najczęściej publikowane bez ograniczania grupy odbiorców. Około jednej trzeciej korzystających z internetu udostępniło online, z tym, że na ogół do wiadomości wybranych osób lub firm (instytucji), informacje o swoich zainteresowaniach, poglądach lub przynależności do grup (35 proc.), o miejscu przebywania (32 proc.), o swoim związku, stanie cywilnym (30 proc.), a także podało numer telefonu (30 proc.). Rzadziej zamieszczano online dane z adresem zamieszkania (25 proc.), miejscem zatrudnienia (24 proc.), wypowiedzi na jakiś temat podpisane imieniem i nazwiskiem (24 proc.) oraz materiały wideo umożliwiające identyfikację publikującej je osoby (18 proc.).”*

 

W stosunku do roku 2015 (poprzednie badania CBOS), w roku 2018 mniej osób zamieszcza ww. informacje w opcji „dla wszystkich”, lecz więcej o 4 proc. w opcji „wyłącznie dla wybranych”. Niezmiennie 20 proc. respondentów wybrało odpowiedź „nie udostępniam informacji”. Wskaźnik ten zanotowany został zarówno w 2015 jak i 2018 r.  Co ciekawe, spośród ogółu użytkowników internetu, użytkownicy posiadający profile w mediach społecznościowych, częściej udostępniają informacje nt. adresu zamieszkania, miejsca pracy, wieku. Właściwie w każdej kategorii, użytkownicy mediów społecznościowych wykazują się większą otwartością.


Kim jest zatem nasz wylewny internauta? „Informacje na swój temat niemal powszechnie zamieszczali w sieci użytkownicy internetu mający mniej niż 35 lat, zwłaszcza najmłodsi (18–24 lata), których dodatkowo wyróżnia to, że publikowali je często dla wszystkich potencjalnych odbiorców. Badani mający 35 lat i więcej nie tylko nieco rzadziej niż młodsi udostępniali w internecie prywatne informacje, ale także przeważnie ograniczali grupę ich odbiorców do wybranych osób lub firm (instytucji). Prywatne dane dla ograniczonego grona odbiorców na ogół podają również internauci z wykształceniem podstawowym i, rzadziej, wyższym. Z kolei użytkownicy mający wykształcenie zasadnicze zawodowe i średnie publikują je w sposób zróżnicowany – połowa z nich dla wszystkich potencjalnych odbiorców, a połowa – tylko dla wybranych. Płeć nie wpływa na sam fakt udostępniania danych w sieci. Można natomiast zauważyć, że kobiety w większym stopniu niż mężczyźni zamieszczają informacje wyłącznie do wglądu wybranych osób lub firm, natomiast mężczyźni częściej publikują je dla wszystkich.”**

 

Zasadniczo nasza prywatność w sieci zależy od nas samych. Jest zapewne kwestią psychologii, jakie motywy kierują osobami, które dosyć beztrosko „wrzucają” do sieci zdjęcia, wpisy, przynależności czy lokalizacje. Z pewnością wynika to m.in. z chęci zaimponowania, wybicia się ponad standard lub dorównania otoczeniu. Czy to na pewno jest bezpieczne dla nas i naszych bliskich?

Piotr Żołądkowski

 

* Opr. Michał Feliksiak, Komunikat z badań „Bezpieczeństwo w internecie”, Nr 133/2018, ISSN 2353-5822, s. 2

** Opr. Michał Feliksiak, Komunikat z badań „Bezpieczeństwo w internecie”, Nr 133/2018, ISSN 2353-5822, s. 4,5

Autor
Zaloguj sięi komentuj pod swoim nickiem, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Treść
 
Copyright © 2012 CSR - Design & Engine - strony www - FineCMS.pl
UA-38322178-2